Dzisiaj jest wtorek 21 luty - 52 dzień roku, do końca pozostało 313 dni.
Imieniny: Eleonora, Piotr, Gumbert
  • Hasło:
  • Zapamiętaj mnie
NASI PARTNERZY

KATEGORIE

Kartka dnia
SZYBKIE MENU

STATYSTYKI
Wiersze
Szukany wiersz:
Poeta:
 A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P R S Ś T U W X Z Ż 
  • Czesław Miłosz
    Tak mało
    Tak mało powiedziałem.
    Krótkie dni.

    Krótkie dni,
    Krótkie noce,
    Krótkie lata.

    Tak mało powiedziałem,
    Nie zdążyłem.

    Serce moje zmęczyło się
    Zachwytem,
    Rozpaczą,
    Gorliwością,
    Nadzieją.

    Paszcza lewiatana
    Zamykała się na mnie.

    Nagi leżałem na brzegach
    Bezludnych wysp.

    Porwał mnie w otchłań ze sobą
    Biały wieloryb świata.

    I teraz nie wiem
    Co było prawdziwe.
     
  • Jan Brzechwa
    Talerz
    Kto zgłębi z was, jak należy, Czy talerz stoi, czy leży? Odrzecze stół: - Drodzy moi, Kto nie ma nóg, ten nie stoi. Urażać nie chcę talerzy, Lecz talerz na stole leży. Zawołała karafka: - Ależ, Ja nie wiem, czy stoi talerz, Znam za to zwyczaje swoje: Choć nie mam nóg, jednak stoję! Chleb rzekł: - To rzeczy nienowe, Zadzierasz, karafko, głowę. - O, właśnie - karafka brzęknie - Mieć głowę to już jest pięknie, Gdzie szyjka jest, tam i głowa I stąd postawa pionowa. A ty spójrz, proszę, na siebie. Ty leżysz! Rozumiesz, chlebie? Tu ostro zgrzytnęły noże: - Stoi, kto leżeć nie może, A chwalić się tym nie trzeba, Nie trzeba zwłaszcza kpić z chleba! Talerze tylko milczały. Milczały, bo nie wiedziały, Co o tym sądzić należy: Czy talerz stoi, czy leży? I czy jest jakaś zasada, Którą stosować wypada? A goście siedli do stołu, Każdy zjadł talerz rosołu, Następnie talerz bigosu, Lecz żaden nie zabrał głosu, Jak rzecz rozsądzić należy: Czy talerz stoi, czy leży?
     
  • Jadwiga Ruth Charlewska
    Tamto
    Józiu, zimno, nałóż palto,
    Po co mi to, ja chcę tamto.
    Wypij kawę ze śmietanką,
    Och, nie cierpię, wolę tamto.

    Zjedz rogala na śniadanko,
    Nie zjem wcale, daj mi tamto.
    Może dać ci bazę z pianką,
    Beza słodka, ja chcę tamto.

    Kupiłam ci nowe autko.
    Obrzydliwe, kup mi tamto,
    Synku, bo ci sprawię manto,
    Może lanie weźmie tamto?
     
  • Julian Tuwim
    Taniec
    Skoczył stołek do wiaderka,
    Zaprosił je do oberka,
    Dzbanek z półki - hyc na ziemię:
    "Ja niegorszy! Poproś-że mię!"

    A za dzbankiem talerz skoczył,
    Dokoluśka się potoczył,
    Piec, choć grubas, złapał kija
    I ochoczo nim wywija.

    Biedna miotła w kącie stoi,
    Też by chciała, lecz się boi,
    Bo jak w tańcu się rozluźni,
    To ją będą zbierać później.

    Tańczy skrzynia i siekiera,
    Aż się miotle na płacz zbiera.
    Już nie może ustać dłużej
    I tak pląsa, aż się kurzy!
     
  • Jan Brzechwa
    Tańcowała igła z nitką
    Tańcowała igła z nitką,
    Igła - pięknie, nitka - brzydko.

    Igła cała jak z igiełki,
    Nitce plączą się supełki.

    Igła naprzód - nitka za nią:
    "Ach, jak cudnie tańczyć z panią!"

    Igła biegnie drobnym ściegiem,
    A za igłą - nitka biegiem.

    Igła górą, nitka bokiem,
    Igła zerka jednym okiem,

    Sunie zwinna, zręczna, śmigła.
    Nitka szepce: "Co za igła!"

    Tak ze sobą tańcowały,
    Aż uszyły fartuch cały!
     
  • Adam Mickiewicz
    Tchórz na wyborach
    Po owej porażce zwierząt
    Wszczął się w ich armiji nierząd.
    Zwolona wojenna rada;
    Z rady zwada:
    Każdy każdemu się żali,
    Każdy przed każdym się chwali
    I każdy winę na każdego wali,
    Tchórzowi tylko wszyscy pokój dali.
    Obywatel tchórz w rządzie nie zasiadał
    Ani wojskowo nie służył,
    Więc w politycznym życiu się nie zużył.
    Ufny w niepokalaną swą przeszłość, tak gadał;
    "Obywatele! Czas jest przystąpić do kwestii:
    Czemu przypiszem klęski tej kampanii?
    Czy, że na wodza brak nam zdolnej bestii?
    Nie! ale my ulegli przesądów tyranii.
    Grzesznym przodków obyczajem
    Nie tym buławę oddajem,
    Których zasługa i talent wyniosą;
    Ale tylko mamy w cenie:
    Ci drapieżne urodzenie,
    Tamci rogate znaczenie,
    A owi socyjalne tłuste położenie.
    Otóż dowódcy nasi, przypatrzcie się, kto są?
    Lew prezes, istny pańskich ideał nałogów;
    Radca zubr, już dziad, ledwie goni resztką rogów;
    Niedźwiedź mruk. niech no stanie przed wojskiem, co powie?
    Z lamparta byłoby coś, ale mu pstro w głowie;
    Że pułkownik wilk sławny, toć tylko z rabunków
    I z procesu, co zrobił owemu jagniątku;
    A o kwatermistrzu lisie
    Lepiej przemilczeć, zda mi się,
    Niźli zazierać do jego rachunków:
    Sam się nie tai, że skory do wziątku.
    Pominiemy odyńca; pan ten tylko pragnie
    Skarbić żołędzie i spoczywać w bagnie,
    Przywyklejszy doń niż do marsowego kurzu.
    Co się zaś tyczy osła, ten był i jest błaznem". -
    Gdy tchórz tak gadał, rada, wrąc entuzyjazmem,
    Gotowa za krasomowstwo
    Dać mu naczelne wodzowstwo,
    Odezwała się nagle w jeden głos: "Żyj, tchórzu!"
    On, stropion krzykiem tym wśród perory,
    Zmięszał się, owszem, dał czuć najwyraźniej,
    Że był w gwałtownej bojaźni.
    Dopieroż rozruch: "Precz z nim, fe, tchórz, a do nory!"
    Szczęściem tuż była; wskroś sarkań i śmiechu
    Wpadł w nię i rył bez oddechu.
    Aż gdy na sążeń czuł się pod podwórzem,
    Rzekł do siebie z ironią czystego sumienia:
    "Ot proszę, co też to jest przesąd urodzenia,
    Obrano by mnie wodzem, żebym nie był tchórzem".
     
  • Jan Brzechwa
    Te Same Usta
    Gdy nocą letni omdlewa znój,
    Twe usta szemrzą: "tyś mój, tyś mój",

    Twe usta czynią tajemny znak,
    Abym całował je tak - a - tak.

    Patrzę i milczę, klękam i łkam,
    Przybliż się do mnie, jam taki sam,

    Wyciągam ręce i szukam w krąg,
    Wyciągam ręce do twoich rąk...

    Widzę, poznaję usta i twarz,
    Naszą rozłąkę i obłęd nasz,

    Te same usta i chłód ten sam,
    Patrzę i milczę, klęczę i łkam.

    Z miłych najmilsza, ach, zbliż się, zbliż,
    Oto zostawiam róże i krzyż,

    Oto zostawiam na wieczny czas
    Ból, co na wieczność połączył nas.

    Mam dla twych pieszczot gościnny dom,
    Ciało nieobce jawie i snom,

    Dłonie znajome twym dłoniom dwóm,
    Zapach lipcowy i leśny szum.
     
  • Adam Asnyk
    Tęsknota
    Obłoki, co z ziemi wstają
    I płyną w słońca blask złoty,
    Ach, one mi się być zdają
    Skrzydłami mojej tęsknoty.

    Te białe skrzydła powiewne
    Często nad ziemią obwisną,
    Łzy po nich spływają rzewne,
    Czasem i tęczą zabłysną.

    Gwiazdy, co krążą w przestrzeniach
    Po drogach nieskończoności,
    Są one dla mnie w marzeniach
    Oczami mojej miłości.

    Patrzą się w ciemne odmęty
    Te wielkie ruchome słońca...
    I ja miłością przejęty,
    Patrzę i tęsknię bez końca.
     
  • Jadwiga Ruth Charlewska
    Tomek i wakacje
    Pociąg sapie: pach, pach, pach,
    Drzewa stoją w gęstych mgłach.
    Tutaj górka, a tu domek,
    Na wakacje jedzie Tomek.

    Szyny dzwonią deń, deń, deń,
    Szybko za dniem przemknie dzień.
    Takie śliczne kolorowe,
    I niebieskie, i różowe.

    Koła dudnią łup, łup, łup,
    Będzie na wsi hopaj siup.
    Niebo, rzeka, zieleń, słońce,
    Całe długie dwa miesiące.
     
  • Adam Mickiewicz
    Trójka koni
    Z naszych poetów Litwy jeden bard Antoni
    Miał trójkę koni.
    Pamięć ich na ówczesnym została Parnasie
    Tak żywa, że dziś mógłbym skryślić ich rysopis.
    Nie dziw tedy, że gdy się wczora rozgadało
    O dawnych rzeczach i o owym czasie,
    Zapytałem: "Co się też z tymi końmi stało?"
    Na to mi odpowiedział w te słowa Bajkopis:

    "W przeznaczeniach tych koni była jakaś tajnia.
    Postawiono je razem na obroku:
    A po roku
    Jeden drugiego nie mógł znieść ani widoku.
    Chociaż żłób długi i przestronna stajnia,
    Wszędzie im ciasno, wieczne parskania i bitki.
    Musiałem w końcu sprzedać każdego z osobna.
    Ale cóż stąd? Wyroków zmienić nie podobna!
    Znów kacap jeden sprzągł je do swojej kibitki.
    Zaledwie z miejsca, znowu pełno krzyku.
    "Hej - zarżał Lezgin - ty w lewo, kucyku,
    Precz z pyskiem, wiedz, że nie dam sobie dąć w wędzidło!"
    A Heciak: "Wej, ciarachy! dyć i my nie bydło;
    Nie targajta, bo żgniema, że będzieta chramać!"
    Wtem Kozak: "Ciszej, Lachy, wara dyszel łamać!
    Nie buszujcie, niechaj no znajdziem się przy żłobie,
    Oj, dam ja wam!" A oni; "Oj. damyż my tobie!"
    Nuż wierzgać jak w najlepsze. Kacap do batoga
    I z góry wzdłuż jak świśnie naprzód w Zaporoga,
    Potem z boków raz po raz po Lezgu, po Chłopie, -
    Nie było czasu brykać. Rwą w pełnym galopie
    Trzy mile ukraińskie ku pocztowej szopie.
    Rade, że w końcu, zatrzymawszy sanki,
    Kacap dał im odetchnąć i wsypał trzęsianki.
    Jadły razem, o kłótniach nie było i wzmianki.
    Tak się tajnia tych koni odkryła przed światem;
    Kłócą się nad obrokiem, godzą się pod batem.
     
[1]2 »»

Regulamin | Kontakt | Polityka Cookies

.:: Copyright © 2009-2017 ekarteczka All Rights Reserved. Powered ekarteczka.pl ::.N
54.158.100.26 -> czas generowania strony: 0.0212728977203 sek.
[Polecamy] Kartki | Kartki Walentynkowe

statystyka