Dzisiaj jest czwartek 23 listopad - 327 dzień roku, do końca pozostało 38 dni.
Imieniny: Klemens, Adela, Przedwoj, Erast, Orestes, Felicyta, Fotyna
  • Hasło:
  • Zapamiętaj mnie
NASI PARTNERZY

KATEGORIE

Kartka dnia
SZYBKIE MENU

STATYSTYKI
Wiersze
Szukany wiersz:
Poeta:
 A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P R S Ś T U W X Z Ż 
  • Jan Brzechwa
    Rak
    Na półmisku leży rak, A półmisek mówi tak: "Cóż to właściwie znaczy, Panie raku? Pan wcale mówić nie raczy, Panie raku, Pan jest cały czerwony jak rak, Panie raku, Jakżeż można zaperzać się tak, Panie raku? Pan jest okropnie zagniewany, Panie raku, Pan jest w gorącej wodzie kąpany, Panie raku!"
     
  • Adam Asnyk
    Ranek w górach
    Wyzłocone słońcem szczyty
    Już różowo w górze płoną,
    I pogodnie lśnią błękity
    Nad pogiętych skał koroną.

    W dole - lasy skryte w cieniu
    Toną jeszcze w mgle perłowej,
    Co w porannym oświetleniu
    Mknie się z wolna przez parowy.

    Lecz już wietrzyk mgłę rozpędza,
    I ta rwie się w chmurek stada...
    Jak pajęcza, wiotka przędza
    Na krawędziach skał osiada.

    A spod sinej tej zasłony
    świat przegląda coraz szerzej,
    Z nocnych, cichych snów zbudzony
    Taki jasny, wonny, świeży.

    Wszystko srebrzy się dokoła
    Pod perlistą, bujną rosą;
    Świerki, trawy, mchy i zioła
    Balsamiczny zapach niosą.

    A blask spływa wciąż gorętszy,
    Coraz głębiej oko tonie,
    Cudowności świat się piętrzy
    W wyzłoconej swej koronie.

    Góry wyszły jak z kąpieli
    I swym łonem świecą czystym,
    W granitowej świecą bieli
    W tym powietrzu przeźroczystym.

    Każdy zakręt, każdy załom
    Wyskakuje żywy, dumny;
    Słońce dało życie skałom,
    Rzeźbiąc światłem ich kolumny.

    Wszystko skrzy się, wszystko mieni,
    Wszystko w oczach przeistacza;
    Gra przelotnych barw i cieni
    Coraz szerszy krąg zatacza.

    Już zdrój srebrną pianą bryzga,
    Gdy po ostrych głazach warczy...
    Już się żywszy odblask ślizga
    Po jeziorek sinej tarczy...

    Już pokraśniał rąbek lasu...
    Już się wdzięczy i uśmiecha
    Brzeg doliny - a z szałasu
    Dolatują śpiewne echa...

    Przez zielone łąk kobierce,
    Dzwoniąc, idą paść się trzody...
    Jakaś rozkosz spływa w serce,
    Powiew szczęścia i swobody.

    Pierś się wznosi, pierś się wzdyma
    I powietrze chciwie chwyta
    Dusza wybiec chce oczyma
    Upojona, a niesyta;

    Niby lecieć chce skrzydlata,
    Obudzona jak z zaklęcia...
    I tę całą piękność świata
    Chce uchwycić w swe objęcia.
     
  • Adam Asnyk
    Rezygnacja
    Wszystko skończone już pomiędzy nami,
    I sny o szczęściu pierzchły bezpowrotnie;
    Wziąłem już rozbrat z tęsknotą i łzami,
    I żyć i umrzeć potrafię samotnie.

    Dziś nic z mej piersi skargi nie dobędzie,
    Nic jej nie przejmie zachwytem lub trwogą:
    Nie wyda dźwięku rozbite narzędzie,
    Pęknięte struny zadrżeć już nie mogą.

    Nie ma boleści, co by mnie trwożyła,
    Bo dzisiaj nawet w własny ból nie wierzę;
    Ogniowa próba dla mnie się skończyła,
    I do cierpiących więcej nie należę.

    l żadne szczęście ziemskie mnie nie zwabi,
    Żebym się po nie miał schylić ku ziemi...
    I żaden zawód sił mych nie osłabi:
    Przebytą męką panuję nad niemi.

    Światowych uczuć nicość i obłuda
    już mnie nie porwie swym chwilowym szałem:
    Przestałem wierzyć w te fałszywe cuda,
    Więc i zwątpieniu ulegać przestałem.

    Z całego tłumu zmyślonych aniołów,
    Połyskujących tęczą swoich skrzydeł,
    Została tylko szara garść popiołów
    I wiotkie nici porwanych już sideł.

    Dziś jeden tylko duch mi towarzyszy,
    Co rezygnacji nosi ziemskie miano;
    On wszystkie burze na zawsze uciszy
    I da mi zbroję w ogniu hartowaną.

    W tej zbroi przejdę przez świat obojętnie,
    Surowe prawdy życia mierżąc wzrokiem,
    Ani się gniewem kiedy roznamiętnię,
    Ani się ugnę przed losu wyrokiem.

    Patrząc się z dala na kłamliwe rzesze,
    Na ich zabiegi o błyskotki próżne,
    Kamieniem na nie rzucić nie pośpieszę
    I pobłażania jeszcze dam jałmużnę.

    Niech się więc kończy owa sztuka ładna,
    Co się zwie życiem, w cieniu cichej nocy,
    Bo żadna rozpacz i nadzieja żadna
    Nad mojem sercem nie ma już dziś mocy!
     
  • Jan Brzechwa
    Ręce i nigi
    Jak wiadomo z zoologii,
    Każdy koń ma cztery nogi,
    Ale kto z uczonych wie
    Czemu cztery, a nie dwie?

    Struś nogami biega dwiema,
    A wąż nawet jednej nie ma,
    Gdyby jedną nogę miał,
    Czyby szedł, czy pędził w cwał?

    Taki kangur, rzec by można,
    To istota czworonożna,
    Ale gdy go puścić w ruch,
    Nóg używa tylko dwóch.

    Ma dwie nogi każdy bociek,
    Ale kto z uczonych dociekł,
    Czemu każdy bociek w mig
    Jedną nogę chować zwykł?

    Obliczono, że stonoga
    Ma sto nóg, lecz ta nieboga
    Wolniej biegłaby niż kret,
    Gdyby kret piechotą szedł.

    Kiedy ślimak rusza w drogę,
    Ma podobno jedną nogę.
    Czy to noga? Chyba nie.
    Może ktoś pouczy mnie.

    Małpa nie ma nóg, lecz ręce,
    Obliczyłem je naprędce,
    Cztery ręce ma, nie dwie,
    I dlatego tak się zwie.

    Co jest lepsze? Ręce cztery?
    Cztery nogi?
    Będę szczery I otwarcie wyznam wam:
    Chcę mieć to, co właśnie mam.

    Ręka prawa, ręka lewa,
    Człowiek innych rąk nie miewa.
    Noga lewa, prawa tuż,
    No i dość, wystarczy już.

    Mam dwie nogi i dwie ręce,
    Wcale nie chciałbym mieć więcej,
    Bo określa właśnie to,
    Co jest co, i kto jest kto.

    Stąd wiadomo, żem nie krowa,
    Żem nie kret, nie sowa płowa,
    Żem nie wąż, nie kot, nie bóbr,
    Nie stonoga i nie żubr.

    Stąd się właśnie pewność bierze,
    Że nie jestem ptak ni zwierzę,
    Tylko człowiek, starszy pan,
    Który zwie się - Brzechwa Jan.
     
  • Julian Tuwim
    Rok i bieda
    Cztery biedy na tym świecie:
    Pierwsza bieda - wiosną,
    Ale słonko silniej świeci
    I kwiateczki rosną.

    Drugą biedę lato niesie,
    A z nią troski, smutki,
    Ale za to w ciemnym lesie
    Smaczne są jagódki.

    Trzecia bieda idzie za tą,
    Trapi nas jesienią,
    Ale za to w babie lato
    Jabłka się czerwienią.

    Czwarta bieda: wiatr, zimnisko,
    Mróz odetchnąć nie da,
    Ale za to wiosna blisko
    I - wiosenna bieda.
     
  • Adam Mickiewicz
    Romantyczność
    Słuchaj, dzieweczko!
    - Ona nie słucha -
    To dzień biały! to miasteczko!
    Przy tobie nie ma żywego ducha.
    Co tam wkoło siebie chwytasz?
    Kogo wołasz, z kim się witasz?
    - Ona nie słucha. -

    To jak martwa opoka
    Nie zwróci w stronę oka,
    To strzela wkoło oczyma,
    To się łzami zaleje;
    Coś niby chwyta, coś niby trzyma;
    Rozpłacze się i zaśmieje.

    "Tyżeś to w nocy? to ty, Jasieńku!
    Ach! i po śmierci kocha!
    Tutaj, tutaj, pomaleńku,
    Czasem usłyszy macocha!

    Niech sobie słyszy, już nie ma ciebie!
    Już po twoim pogrzebie!
    Ty już umarłeś? Ach! ja się boję!
    Czego się boję mego Jasieńka?
    Ach, to on! lica twoje, oczki twoje!
    Twoja biała sukienka!

    I sam ty biały jak chusta,
    Zimny, jakie zimne dłonie!
    Tutaj połóż, tu na łonie,
    Przyciśnij mnie, do ust usta!

    Ach, jak tam zimno musi być w grobie!
    Umarłeś! tak, dwa lata!
    Weź mię, ja umrę przy tobie,
    Nie lubię świata.

    Źle mnie w złych ludzi tłumie,
    Płaczę, a oni szydzą;
    Mówię, nikt nie rozumie;
    Widzę, oni nie widzą!

    Śród dnia przyjdź kiedy... To może we śnie?
    Nie, nie... trzymam ciebie w ręku.
    Gdzie znikasz, gdzie, mój Jasieńku!
    Jeszcze wcześnie, jeszcze wcześnie!

    Mój Boże! kur się odzywa,
    Zorza błyska w okienku.
    Gdzie znikłeś? ach! stój, Jasieńku!
    Ja nieszczęśliwa".

    Tak się dziewczyna z kochankiem pieści,
    Bieży za nim, krzyczy, pada;
    Na ten upadek, na głos boleści
    Skupia się ludzi gromada.

    "Mówcie pacierze! - krzyczy prostota -
    Tu jego dusza być musi.
    Jasio być musi przy swej Karusi,
    On ją kochał za żywota!"

    I ja to słyszę, i ja tak wierzę,
    Płaczę i mówię pacierze.
    "Słuchaj, dzieweczko!" - krzyknie śród zgiełku
    Starzec, i na lud zawoła:
    "Ufajcie memu oku i szkiełku,
    Nic tu nie widzę dokoła.

    Duchy karczemnej tworem gawiedzi,
    W głupstwa wywarzone kuźni.
    Dziewczyna duby smalone bredzi,
    A gmin rozumowi bluźni".

    "Dziewczyna czuje, - odpowiadam skromnie -
    A gawiedź wierzy głęboko;
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko.

    Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
    Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
    Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
    Miej serce i patrzaj w serce!"
     
  • Jan Brzechwa
    Rozmawiała gęś z prosięciem
    Rozmawiała gęś z prosięciem
    Bardzo głośno i z przejęciem:

    "Smutno samej żyć na świecie,
    A po drugie i po trzecie -

    Jeśli cenisz wdzięki gęsie,
    Jak najprędzej ze mną żeń się."

    Prosię na to: "Miła gąsko,
    Głowę nieco masz za wąską,

    Trochę masz za długą szyję
    I zupełnie inny ryjek.

    Niechaj ciebie to nie rani,
    Lecz jesteśmy niedobrani."

    A gęś znowu: "Cóż, mój drogi,
    Popatrz, ty masz cztery nogi,

    Nie masz pierza, nie masz dzioba,
    Ale mnie się to podoba."

    Prosiak skłonił się uprzejmie:
    "Inny tak się tym nie przejmie,

    A ja - owszem. Bo zauważ,
    Że ja chodzę, a ty fruwasz,

    Jak dogonić zdołam ciebie,
    Gdy szybować będziesz w niebie?"

    Na to gęś odpowie znowu:
    "Domowego jestem chowu,

    Fruwam raz na sześć miesięcy,
    Żeby nie tyć, i nic więcej."

    Na to prosię znów odpowie:
    "Muszę dbać o swoje zdrowie,

    Ty się kąpiesz nieustannie,
    Ty byś chciała mieszkać w wannie,

    Ja zaś - jeśli chodzi o to -
    Właśnie bardzo lubię błoto."

    Tutaj gęś już miała dosyć.
    "Nie zamierzam ciebie prosić..."

    I dodała z żalem w głosie:
    "Teraz wiem, że jesteś prosię."
     
  • Julian Tuwim
    Rozwiązują się nagle i lekko
    Rozwiązują się nagle i lekko,
    Opadają jak płatki kwiatów,
    Groźne supły, zamówione przez piekło
    U najgorszych supłomanów-wariatów

    Pętle słów kołtuniastych plątali,
    Fanatyczne, na amen skręcone,
    I na mokro zaciskali ze snami
    W guzy, w gruzła, w garbate miliony.

    I przez gardło sękatym powrozem,
    I przez oczy - warkoczami czarownic...
    Młode pędy tylu naszych wiosen
    Uwikłali w szatańskiej sznurowni!
     
  • Adam Asnyk
    Różowa chwilka
    Pięknym jest ten gaj,
    Piękną jezior toń,
    Pięknym świeży maj,
    Co roznosi woń.

    Piękny jasny dzień,
    Co blask złoty śle,
    Pięknym nocy cień
    Na błękitów tle.

    Piękny cały świat,
    Piękny wzdłuż i wszerz,
    Piękny każdy kwiat,
    Każdy ptak i zwierz.

    Piękny słońca wschód
    I rumieniec zórz
    Świat, jak jeden cud,
    Piękny wszerz i wzdłuż.

    Szczęście, rozkosz tu,
    Szczęście, rozkosz tam;

    Piersiom braknie tchu
    Czerpać zachwyt sam.

    Rozkosz płynie w dal,
    Rozkosz płynie w krąg;
    Płynie z szumem fal,
    Płynie z wonią łąk,

    Płynie z dolin, z gór,
    Z lasów, wsi i miast,
    Z błękitów i chmur,
    Ze słońca i gwiazd.

    Słodko szumi las,
    Słodką nuci pieśń,
    Słodko patrzy głaz
    Przez jedwabną pleśń.

    Drzewa szczęściem drżą,
    Drży ich każdy liść;
    Drzewa tańczyć chcą,
    Chcą powstać i iść.

    Zatacza się buk
    I cieszy się w głos,
    Brzozy aż do nóg
    Rozpuszczają włos;

    Nawet stary dąb
    Przystrojony w bluszcz
    Chce się sunąć w głąb
    Swawolących puszcz.

    Ptaszki nucą tu,
    Ptaszki nucą tam;
    Brak mi w piersiach tchu,
    Śpiew ich w sercu mam.

    Słychać spoza drzew
    W jaśminie i bzie,
    Słychać ciągle śpiew:
    Ona kocha cię.

    Kocha - pluszcze staw,
    Kocha - szemrze zdrój,
    Kocha - brzęczy z traw
    Złotych muszek rój.

    Kocha - słówkiem tem
    Ziemia wkoło brzmi,
    Kocha - wiem już, wiem!
    Sama rzekła mi.

    Muszę wierzyć jej,
    Bo mi rzekła: Wierz!
    Słońce, ty się śmiej,
    Ziemio, ty się ciesz!
    Róży imię ma,
    Różą jest jej twarz;
    Kiedy rączkę da,
    Różę w sercu masz.

    Nie wiem, jak się stał
    Cud niebieski ten;
    Jednak to nie szał,
    Prawda to - nie sen!

    Kocham - rzekła w głos
    Płonąc jako świt;
    Z ócz jej krople ros
    Biegły gasić wstyd.

    Kocham - szepnie znów,
    A tuż za nią w ślad
    Oddźwiękiem tych słów
    Zabrzmi cały świat:

    Kocham - śpiewa bór,
    Kocham - woła głaz,
    Kocham - echo gór
    Odpowiada wraz.

    Kocham - słówko to
    Śle tysiące brzmień
    I tęczową mgłą
    Barwi jasny dzień.
    W słońca blasku drży
    Lecąc w światów toń,
    Dźwięczy, lśni się, skrzy
    I roznosi woń.

    Na błękitów tle
    Płonie ogniem zórz
    I w powietrze śle
    Słodki zapach róż.

    I zakwita wschód
    Jak różowy kwiat
    Świat jak jeden cud,
    Piękny boski świat!
     
  • Julian Tuwim
    Rwanie bzu
    Narwali bzu, naszarpali,
    Nadarli go, natargali,
    Nanieśli świeżego, mokrego,
    Białego i tego bzowego.

    Liści tam - rwetes, olśnienie,
    Kwiecia - gąszcz, zatrzęsienie,
    Pachnie kropliste po uszy
    I ptak się wśród zawieruszył.

    Jak rwali zacietrzewieni
    W rozgardiaszu zieleni,
    To się narwany więzień
    Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

    Śmiechem się bez zanosi:
    A kto cię tutaj prosił?
    A on, zieleń śpiewając,
    Zarośla ćwierkiem zrosił.

    Głowę w bzy - na stracenie,
    W szalejące więzienie,
    W zapach, w perły i dreszcze!
    Rwijcie, nieście mi jeszcze!
     
[1]2 »»

Regulamin | Kontakt | Polityka Cookies

.:: Copyright © 2009-2017 ekarteczka All Rights Reserved. Powered ekarteczka.pl ::.N
54.162.166.214 -> czas generowania strony: 0.00797891616821 sek.
[Polecamy] Kartki | Kartki Walentynkowe

statystyka