Dzisiaj jest wtorek 21 luty - 52 dzień roku, do końca pozostało 313 dni.
Imieniny: Eleonora, Piotr, Gumbert
  • Hasło:
  • Zapamiętaj mnie
NASI PARTNERZY

KATEGORIE

Kartka dnia
SZYBKIE MENU

STATYSTYKI
Wiersze
Szukany wiersz:
Poeta:
 A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P R S Ś T U W X Z Ż 
  • Julian Tuwim
    O Grzesiu klamczuchu i jego cioci
    - Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam?
    - List, proszę Cioci? List? Wrzuciłem, Ciociu miła!
    - Nie kłamiesz Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie!
    - Jak Ciocię kocham, proszę Cioci, że nie kłamię!
    - Oj Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
    - Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę Cioci!
    - Wuj Leon czeka na ten list więc daj mi słowo.
    - No słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
    List był do wujka Leona,
    A skrzynka była czerwona,
    A koperta.. no taka... tego...
    Nic takiego nadzwyczajnego,
    A na kopercie nazwisko
    I Łódź, i ta ulica z numerem,
    I pamiętam wszystko:
    Ze znaczek był z Belwederem,
    A jak wrzucałem ten list do skrzynki,
    To przechodził tatuś Halinki,
    I jeden oficer tez wrzucał,
    Wysoki - wysoki,
    Taki wysoki, ze jak wrzucał to kucał.
    I jechała taksówka... i powóz...
    I krowę prowadzili... i trąbił autobus,
    I szły jakieś trzy dziewczynki,
    Jak wrzucałem ten list do skrzynki...
    Ciocia głową pokiwała,
    Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia:
    - Oj Grzesiu, Grzesiu!
    Przecież ja ci wcale nie dałam
    Żadnego listu do wrzucenia!...
     
  • Julian Tuwim
    O kocie
    Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony
    Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
    Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łaskocie
    I podwójnym niekotem ściga cień zielony.

    A ty płotem, kociugo, chwiej,
    A ty kotem, płociugo, hej!

    Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
    Wikłające się w platwie śpiewnego mruczywa,
    Dziewczynę-rozbiodrzyne pod pierzynę wzywa
    Na bezdosyt całunkow i męke ustowia.

    A ty płotem, kociugo, chwiej,
    A ty kotem, płociugo, hej!
     
  • Czesław Miłosz
    Obłoki
    Obłoki, straszne moje obłoki,
    jak bije serce, jaki żal i smutek ziemi,
    chmury, obłoki białe i milczące,
    patrzę na was o świcie oczami łez pełnemi
    i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
    i okrucieństwo, i ziarno pogardy
    dla snu martwego splatają posłanie,
    a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
    zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy
    i czuję wicher, co przeze mnie wieje,
    palący, suchy. O, jakże wy straszne
    jesteście, stróże świata, obłoki! Niech zasnę,
    niech litościwa ogarnie mnie noc.
     
  • Jan Brzechwa
    Oczekiwanie
    Czekam dzisiaj na ciebie. Czy ty wiesz, co to znaczy
    Na ciebie, miła, czekać, jak ja - nadaremnie?
    Nie ma gorszego smutku i większej rozpaczy,
    I męki, co jak płomień przepływa przeze mnie.

    Minuty i sekundy oczy moje liczą.
    Jest ich wiele. Godzina mija za godziną.
    A ja czekam i serce zatruwam goryczą.
    I łzy niepowstrzymanie po twarzy mi płyną.

    Już nie przyjdziesz, nie przyjdziesz! Spełniłaś tę zbrodnię,
    Która mnie tak okrutnie przybliż do grobu.
    Obok snują się twarze, mijają przechodnie...
    Ciebie jednej nie widać! I nie ma sposobu.

    Zaraz, wyjdę, pobiegnę.... Może cię dopadnę
    Za węgłem, na ulicy i gniewem ogłuszę:
    I ręce ci wykręcę, ręce takie ładne,
    I będę wniebogłosy przeklinał twą duszę.

    Nikczemna! Znowu we mnie obudziłaś zwierzę,
    A ja tego żałują i wstydzę się później.
    Już korzę się przed tobą, u stóp twoich leżę,
    A jeszcze się buntuję, złorzeczę i bluźnię.
     
  • Adam Mickiewicz
    Oda do młodości
    Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
    Młodości! dodaj mi skrzydła!
    Niech nad martwym wzlecę światem
    W rajską dziedzinę ułudy:
    Kędy zapał tworzy cudy,
    Nowości potrząsa kwiatem
    I obleka w nadziei złote malowidła.

    Niechaj, kogo wiek zamroczy,
    Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
    Takie widzi świata koło,
    Jakie tępymi zakreśla oczy.
    Młodości! ty nad poziomy
    Wylatuj, a okiem słońca
    Ludzkości całe ogromy
    Przeniknij z końca do końca.

    Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
    Obszar gnuśności zalany odmętem;
    To ziemia!
    Patrz. jak nad jej wody trupie
    Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
    Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
    Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
    To się wzbija, to w głąb wali;
    Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
    A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
    Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
    To samoluby!

    Młodości! tobie nektar żywota
    Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:
    Serca niebieskie poi wesele,
    Kiedy je razem nić powiąże złota.
    Razem, młodzi przyjaciele!...
    W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
    Jednością silni, rozumni szałem,
    Razem, młodzi przyjaciele!...
    I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
    Jeżeli poległym ciałem
    Dał innym szczebel do sławy grodu.
    Razem, młodzi przyjaciele!...
    Choć droga stroma i śliska,
    Gwałt i słabość bronią wchodu:
    Gwałt niech się gwałtem odciska,
    A ze słabością łamać uczmy się za młodu!

    Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,
    Ten młody zdusi Centaury,
    Piekłu ofiarę wydrze,
    Do nieba pójdzie po laury.
    Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
    Łam, czego rozum nie złamie:
    Młodości! orla twych lotów potęga,
    Jako piorun twoje ramię.

    Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy
    Opaszmy ziemskie kolisko!
    Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
    I w jedno ognisko duchy!...
    Dalej, bryło, z posad świata!
    Nowymi cię pchniemy tory,
    Aż opleśniałej zbywszy się kory,
    Zielone przypomnisz lata.

    A jako w krajach zamętu i nocy,
    Skłóconych żywiołów waśnią,
    Jednym "stań się" z bożej mocy
    Świat rzeczy stanął na zrębie;
    Szumią wichry, cieką głębie,
    A gwiazdy błękit rozjaśnią -

    W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:
    Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;
    Oto miłość ogniem zionie,
    Wyjdzie z zamętu świat ducha:
    Młodość go pocznie na swoim łonie,
    A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.

    Pryskają nieczułe lody
    I przesądy światło ćmiące;
    Witaj, jutrzenko swobody,
    Zbawienia za tobą słońce!
     
  • Julian Tuwim
    Ogień
    Bądź mi, ożycie twórcze, bryłą wielościenną,
    Nieubłaganie, zimno w sobie symetryczną,
    Byś twarde, czyste było swą treścią niezmienną
    I pełne w formie swojej harmonią mistyczną.

    I bądź mi diamentowe. A gdy boskie słońce
    Przeszyje cię pieszczotą złotego promienia,
    Oślepiająco zalśnij, błyskami drgające,
    Milionem blasków zagraj, roziskrzyj sie w lśnienia!

    Bo wiedz, o twórcze życie, o dziwnym diamencie,
    Ścięty w czyn harmonijny swą mądrością czystą,
    Że ocean dźwigał w rozgwiezdnym odmęcie,
    A złowiłem cię - z szramą na czole ognistą.
     
  • Julian Tuwim
    Okulary
    Biega, krzyczy pan Hilary:
    "Gdzie są moje okulary?"

    Szuka w spodniach i w surducie,
    W prawym bucie, w lewym bucie.

    Wszystko w szafach poprzewracał,
    Maca szlafrok, palto maca.

    "Skandal! - krzyczy - nie do wiary!
    Ktoś mi ukradł okulary!"

    Pod kanapą, na kanapie,
    Wszędzie szuka, parska, sapie!

    Szuka w piecu i w kominie,
    W mysiej dziurze i w pianinie.

    Już podłogę chce odrywać,
    Już policję zaczął wzywać.

    Nagle zerknął do lusterka...
    Nie chce wierzyć... Znowu zerka.

    Znalazł! Są! Okazało się,
    Że je ma na własnym nosie.
     
  • Julian Tuwim
    Ona
    Kiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia).
    Ktoś grał (z moderatorem) fantazję Szopena.
    - Drgnęła nagle, jak gdyby od szpilki ukłucia.
    Przyszła zła zmora dziewczyn: trapiąca migrena.

    I przyłożyła ręce do tłukącej skroni,
    I przymrużyła oczy. I cała pobladła.
    A w uszach monotonnie, natrętnie coś dzwoni.
    I podeszła powoli (śmierć... śmierć...) do zwierciadła.

    Obejrzała się. Potem na chwilę stanęła.
    Spojrzenie. Uśmiech nikły. (A głowę coś toczy).
    Pięknym kobiecym ruchem stanik swój opięła.
    (Uwypuklone piersi drażniły mi oczy).

    Potem - podeszła do mnie. Blisko. Strasznie blisko.
    (Słuchałem...) Szła woń słodka od włosów kasztanu;
    Za rękę mnie ujęła... (zawrót!... pada wszystko!...)
    I rzekła wolno: "Chciałam--coś--powiedzieć--panu--"
     
  • Jan Brzechwa
    Orzech
    Miał pan rejent ze Zwolenia
    Twardy orzech do zgryzienia,

    Nim go rozgryzł do połowy,
    Stracił kieł i ząb trzonowy,

    Wreszcie krzyknął: "A to gratka,
    Proszę mi poszukać dziadka!"

    Przybiegł dziadek siwiuteńki,
    Twardy orzech wziął do ręki.

    "Opamiętaj się, człowieku,
    Nie mam zębów od pół wieku,

    Taka sztuka to dla wnuka,
    Niechaj służba go poszuka."

    Wnuk, wiadomo, był siłaczem.
    "Niechaj orzech ten zobaczę."

    Wziął go, włożył między szczęki.
    "Rzeczywiście, nie jest miękki!"

    Po upływie pół godziny
    Pot już spływał mu z czupryny,

    Wreszcie przerwał ciężką pracę.
    "Nie poradzę, zęby stracę,

    Ale znam kowala w mieście,
    Co ten orzech stłucze wreszcie."

    Posłał rejent po kowala,
    A już kowal się przechwala:

    "Dla mnie to jest rzecz nienowa,
    Jestem, panie, z Żelechowa,

    A wiadomo, że Żelechów
    Słynie z dziadków do orzechów."

    Huknął kowal wielkim młotem,
    A młot rozpadł się z łoskotem.

    Jęknął kowal: "Co za orzech,
    Żadna siła go nie zmoże,

    Twardy orzech do zgryzienia,
    Nie poradzę. Do wiedzenia."

    Poszedł kowal, a tymczasem
    Właśnie szła wiewiórka lasem.

    Do pokoju oknem wpadła,
    Orzech zgryzła, jądro zjadła,

    O czym rejent jak najprędzej
    Spisał akt w ogromnej księdze.
     
  • Jan Brzechwa
    Osioł i róża
    Przemówił osioł do róży:
    "Tak pani zapach mnie nuży,
    A kolce, paniusiu złota,
    To jest zwyczajna głupota.
    I taka pani pąsowa,
    Że boli po prostu głowa.
    Niech pani weźmie pokrzywę:
    Z niej są korzyści prawdziwe,
    Bezwonna jest, no, a przy tym
    Zjeść można ją z apetytem.
    I każdy osioł to powie:
    "Pokrzywa taka - to zdrowie!"

    A na róża wyniośle
    Odrzecze: Na szczęście, ośle,
    Nie same osły na świecie."

    "E, głupstwa paniusia plecie,
    Już znam się na tej piosence,
    Toć nas jest na świecie więcej!"
     
[1]2 »»

Regulamin | Kontakt | Polityka Cookies

.:: Copyright © 2009-2017 ekarteczka All Rights Reserved. Powered ekarteczka.pl ::.N
54.158.100.26 -> czas generowania strony: 0.0153300762177 sek.
[Polecamy] Kartki | Kartki Walentynkowe

statystyka