Dzisiaj jest poniedziałek 25 marzec - 84 dzień roku, do końca pozostało 281 dni.
Imieniny: Mariola, Dyzma, Wieńczysław, Maria, Lutomysł, Ireneusz
  • Hasło:
  • Zapamiętaj mnie
NASI PARTNERZY

KATEGORIE

Kartka dnia
SZYBKIE MENU

STATYSTYKI
Wiersze
Szukany wiersz:
Poeta:
 A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P R S Ś T U W X Z Ż 
  • Jadwiga Ruth Charlewska
    Moje maskotki
    Mam lalki na półce,
    Puszyste maskotki,
    Niedźwiadki i słonie
    I pieski, i kotki.

    Kiedy książkę czytam
    Lub piszę wiersz jakiś,
    To patrzą przyjaźnie
    Zabawne zwierzaki.

    Lecz kiedy za oknem
    Słoneczko zaświeci,
    Szepczą: "Nam tu nudno,
    My chcemy do dzieci".
     
  • Jadwiga Ruth Charlewska
    Morskie świnki u Halinki
    W odwiedziny do Halinki
    Przyszły cztery morskie świnki.

    Jedna była całkiem biała,
    Dwie rudawe, a ta mała,
    Co zerkała w różne strony,
    Miała plamkę nad ogonem.

    Podziwiały: "O,Halinko,
    Pomóż biednym morskim świnkom.
    Po co różne miłe dziadki
    Zamykają nas do klatki?

    Dają wodę i jedzenie?
    My nudzimy się szalenie.
    Chciałybyśmy po ogrodzie
    Jak twój piesek wolno chodzić.

    I przycupnąć sobie w trawie,
    I oglądać świat ciekawie.
    Więc prosimy, o, Halinko,
    Pomóż biednym morskim świnkom".

    A Halinka się zaśmiała,
    Przecież dobre serce miała.
    Jeśli świnki mają rację,
    To złożymy reklamację.

    "Chociaż wieczór, chociaż ciemno,
    Do gazety chodźcie ze mną".
    Ale świnek już nie było,
    Bo to jej się tylko śniło.
     
  • Jan Brzechwa
    Mrówka
    Wół
    Miał odwieźć do szkoły stół.

    Powiada do osła: "Na wieś
    Stół ten do szkoły zawieź.

    "Osioł pomyślał: "O, źle!"
    I rzecze do kozła: "Koźle,

    Odwieź ten stół, bardzo proszę,
    Dostaniesz za to trzy grosze."

    Zawołał kozioł barana:
    "Odwieź ten stół jutro z rana."

    Baran był na podwórku,
    Do psa więc powiada: "Burku,

    Odwieź, bo mnie nie ochota!"
    Pies wezwał do siebie kota

    I warknął: "Kocie-ladaco,
    Ty zająć się masz tą pracą!"

    Kot stołu wieźć nie zamierza,
    Przywołał w tym celu jeża.

    Jeż myśli: "Gdzie stół, gdzie szkoła?"
    Więc szczura do siebie woła

    I mówi: "Do pracy, szczurze,
    Stół odwieź szybko, a nuże!"

    Szczur chciał się myszą wyręczyć,
    Lecz mysz nie lubi się męczyć,

    Więc rzecze do żaby: "Żabo,
    Stół odwieź, bo mnie jest słabo."

    Żaba jaszczurkę zoczyła:
    "Jaszczurko, bądź taka miła,

    Najmocniej proszę cię, zawieź
    Stół ten do szkoły na wieś."

    Jaszczurka w pobliskich gąszczach
    Zdołała dostrzec chrabąszcza:

    "Stół odwieź, chrabąszczu drogi,
    Bo bardzo bolą mnie nogi."

    Lecz chrabąszcz to okaz lenia,
    Powiada więc od niechcenia:

    "Wiesz, mucho, zamiast tak brzęczeć
    Mogłabyś mnie wyręczyć."

    Mucha do mrówki powiada:
    "Jest to okazja nie lada,

    Stół trzeba odwieźć do szkoły.
    Ty lubisz takie mozoły."

    Mrówka,
    Nie mówiąc nikomu ani słówka,

    Chociaż nie była zbyt rosła,
    Wzięła stół i do szkoły zaniosła.
     
  • Julian Tuwim
    Mróz
    W ostry mróz chłopek wiózł
    Z lasu chrust na wozie,
    Skrzypi coś, oś nie oś,
    Trzaska chrust na mrozie.

    Tężał mróz, wicher rósł,
    Pędząc jak w sto koni,
    Trzeszczy wóz, trzeszczy mróz,
    Chłop zębami dzwoni.

    Szkapa: brr! Chłop jej: prr! -
    A podwozie zgrzyta,
    Gwiżdże wiatr, śwista bat,
    Stukają kopyta.

    Chrzęst i brzęk, zgrzyt i stęk,
    Hałas jak w fabryce!
    Mniejszy mróz, lżejszy wóz
    Przy takiej muzyce.
     
  • Jan Brzechwa
    Mucha
    Z kąpieli każdy korzysta,
    A mucha chciała być czysta.
    W niedzielę kąpała się w smole,
    A w poniedziałek w rosole,
    We wtorek - w czerwonym winie,
    A znowu w środę - w czerninie,
    A potem w czwartek - w bigosie,
    A w piątek - w tatarskim sosie,
    W sobotę - w soku z moreli...
    Co miała z takich kąpieli?
    Co miała? Zmartwienie miała,
    Bo z brudu lepi się cała,
    A na myśl jej nie przychodzi,
    Żeby wykąpać się w wodzie.
     
  • Jan Brzechwa
    Muł
    Był sobie pewien muł.
    Najlepiej muł się czuł,
    Gdy stojąc przed wieczorem
    Nad stawem lub jeziorem
    Oglądał swe odbicie
    I wołał: "Czy widzicie?
    Wprost oczom swym nie wierzę,
    Żem takie piękne zwierzę!
    Ten łeb, jak kocham mamę!
    A uszy? Uszy same,
    Powiedzcie, co są warte!
    Nie! Nie chcę być lampartem,
    Niedźwiedziem ani lwem,
    Bo teraz wreszcie wiem,
    Że każde mądre zwierzę
    Na króla mnie wybierze!"

    Muł odtąd należycie
    Oglądał swe odbicie.
    Z odbicia taki czar bił,
    Że muł się nad nim garbił,
    I garbił, i pochylał,
    I pysznił się co chwila:
    "Dopiero tu poczułem,
    Jak dobrze jest być mułem!"

    Krakały wokół wrony:
    "Popatrzcie, muł zgarbiony!"
    Gil ćwierknął: "Powiem coś ci:
    Trzeba się trzymać prościej!"
    Koń doń przemówił czule:
    "Po co się garbisz, mule?
    Szacunku nie zaskarbi
    Ten, kto się stale garbi."

    Muł wierzgnął opryskliwie:
    "Ogromnie wam się dziwię,
    To bardzo brzydki nałóg
    Udzielać innym nauk,
    Sam jestem dosyć kuty!"

    I garbił się dopóty,
    Aż w końcu już wyglądał
    Jak młodszy brat wielbłąda.

    A wielbłąd, chyba wiecie,
    Ma duży garb na grzbiecie,
    Wielbłąda żadne zwierzę
    Na króla nie wybierze.
     
  • Jan Brzechwa
    Mysikrólik
    Ćwierkał w polu Mysikrólik,
    Wtem się zjawia mysi królik:
    "Jam jest królik z mysiej łaski,
    A pan tu urządza wrzaski,
    Pan tu ćwierka wciąż, a zwłaszcza
    Sobie tytuł mój przywłaszcza,
    To nie mysie widzimisię,
    Lecz królewskie prawo mysie,
    Gdy się mysie wojsko zbierze,
    Spierze panu pańskie pierze!"

    Zląkł się ptaszek niesłychanie:
    "Najjaśniejszy mysipanie,
    Jam jest ptaszek - Mysikrólik,
    Chcesz mi za to sprawić bólik?
    Mysibólik musi boleć,
    Czyżbyś na to mógł pozwolić?
    Czyżbym próżno wzywał dzisiaj,
    Mysipanie, łaski mysiej?
    Choć to sprawa bardzo ważka,
    Jednak litość miej dla ptaszka."

    Zmiękło serce mysiej mości,
    Tak więc rzecze już bez złości:
    "Proszę złożyć mi na piśmie,
    Że pan więcej już nie piśnie
    I że odtąd żadna z myszy
    Ćwierkań pańskich nie usłyszy!"

    Ptaszek wnet żądanie mysie
    Spełnił grzecznie, lecz w podpisie
    Zmienił - stracha widać mając -
    Imię swe na - Mysizając.
     
  • Adam Asnyk
    Myślałem, że to sen
    Myślałem, że to sen, lecz to prawda była:
    Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstąpiła,
    Przyniosła dziwny blask w swoich modrych oczach,
    Przyniosła kwiatów woń na złotych warkoczach.
    Podała rączkę swą - szliśmy z sobą razem,
    Przed nami jaśniał świat cudnym krajobrazem,
    Pośród rozkosznych łąk i gajów mirtowych,
    Wiecznie zielonych wzgórz i wód szafirowych
    Szliśmy, nie mówiąc nic - a mnie się wydało,
    Żem życia mego pieśń wypowiedział całą,
    Że z jej różanych ust jak z otwartej księgi
    Czerpałem tajny skarb wiedzy i potęgi.
    Wtem nagle przyszła myśl dziwna i szalona,
    Żeby koniecznie dojść, skąd i kto jest ona.
    I gdy zacząłem tak i ważyć, i badać,
    Kwiaty zaczęły schnąć, a liście opadać,
    I nastał szary mrok... a ja w swoim biegu
    Stanąłem w gęstej mgle na przepaści brzegu.
    Strwożony zmianą tą, zwróciłem się do niej;
    Niestety, już jej dłoń nie była w mej dłoni.
    Słyszałem tylko głos ginący w ciemności:
    "Byłam natchnieniem twym, marą twej młodości!"
    I pozostałem sam - i noc świat pokryła!
    Myślałem, że to sen - lecz to prawda była!
     
«« 1 [2]

Regulamin | Kontakt | Polityka Cookies

.:: Copyright © 2009-2019 ekarteczka All Rights Reserved. Powered ekarteczka.pl ::.N
54.82.99.169 -> czas generowania strony: 0.0288739204407 sek.
[Polecamy] Kartki | Kartki Walentynkowe

statystyka