Dzisiaj jest wtorek 17 styczeń - 17 dzień roku, do końca pozostało 348 dni.
Imieniny: Antoni, Jan, Alba, Rościsław, Przemił
  • Hasło:
  • Zapamiętaj mnie
NASI PARTNERZY

KATEGORIE

Kartka dnia
SZYBKIE MENU

STATYSTYKI
Wiersze
Szukany wiersz:
Poeta:
 A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P R S Ś T U W X Z Ż 
  • Jan Brzechwa
    Entliczek, pętliczek
    Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
    A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

    W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
    A na tym robaczku zielony kubraczek.

    Powiada robaczek: "I dziadek, i babka,
    I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,

    A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
    Mam chęć na befsztyczek!" I poszedł do miasta.

    Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
    Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.

    Są w barach - wiadomo - zwyczaje utarte: Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,

    A w karcie - okropność! - przyznacie to sami: Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,

    Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
    I z jabłek szarlotka, i komput , i babka!

    No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek? Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.
     
  • Adam Asnyk
    Epilog do snu grobów
    O, jakże trudno pierzchłe już obrazy
    Do życia z sennych krain przywoływać!
    I jakże smutno ciemne duchów skazy

    Z zasłony, którą śmierć rzuca, odkrywać,
    I po przepaściach łowić epos bladą,
    I co zawiera męki, odgadywać!

    Czyż się nie cofnąć raczej przed gromadą,
    Co winy swoje w inne światy wlecze,
    I gdy się żywi do spoczynku kładą,

    Jeszcze w ciemnościach gdzieś krzyżuje miecze?
    Czyż nie zamilknąć przed żyjących rzeszą,
    Co mniemać będzie, że wraz z nią złorzeczę?

    Świat ten tak dziwny! I ludzie się śpieszą
    Zetrzeć czym prędzej ślad krwawej areny;
    To, w co wierzyli wczoraj, dziś ośmieszą,

    I co dzień nowej potrzebując sceny,
    Trupa przeszłości ze wzgardą wywleką,
    Na łup zgłodniałe spraszając hieny.

    Tymczasem cienie nad letejską rzeką
    Kończą tragiczną dramatu osnowę,
    Łzy im pod martwą zastygły powieką

    I żale swoje wywodzą grobowe,
    Bo żyją tylko tym dalekim brzmieniem,
    Które przyszłości sny potrąca nowe.

    I myślą biedne, że ludzi wspomnieniem
    Nieśmiertelności dokupią się mglistej,
    Że ta drgająca fala ich imieniem

    W krąg się po ziemi rozejdzie ojczystej,
    I że im echo wracające powie
    O serc pamięci wdzięcznej i wieczystej...

    Lecz świat ten dziwny! - Zrzuca szaty wdowią,
    Aby zapomnieć prędzej, czym żył wczora;
    I klątwą tylko żegnają synowie

    Odlatującej ojczyzny upiora,
    I dawny ołtarz rozpada się w zgliszcza
    Pod jednym cięciem krwawego topora!

    Nowy obrządek i nowe bożyszcza
    Biorą pokłony spłoszonego tłumu;
    Lecz ani boleść, co serca oczyszcza,

    Ani jaskrawa pochodnia rozumu
    Do wyższych celów zaprzańców nie nagną,
    Bo ci śród szyderstw głuszącego szumu

    Do swych poziomów wszystko zniżyć pragną.
    Tak więc po smutnym przeszłości wyłomie
    Zostaje w spadku wielkie tylko bagno.

    A kto się twarzą zwróci ku Sodomie,
    Tego Bóg w posąg boleści zamienia,
    I nad umarłym morzem nieruchomie

    Sam pozostanie śród pustyń milczenia,
    Dźwigając przekleństw narzucone brzemię,
    Co go nimbusem piekieł opromienia.

    Śmieszna komedia! - gdzie zwycięzcy strzemię
    Całują zgięte na kolanach męże,
    I gdzie umarłych nieświęconą ziemię

    Plugawią jadem pełzające węże,
    I gdzie ostatnia zacność, co nie pada,
    Modlitwą nawet niebios nie dosięże!

    Więc gdy ostatnie hasło w sercach: zdrada,
    Z cmentarnych krzyżów niech pręgierze stawią!
    I umęczonych śpiąca już gromada

    Niech się nie dziwi, że ich proch zniesławią,
    Niech się nie troszczy w chmurach rozpostarta,
    Że ich śmiertelnej koszuli pozbawią.

    Bo tak być musi. I dziejowa karta,
    Co lśniła blaskiem nieuszczkniętych marzeń,
    Raz ręką mściwej Nemezis rozdarta,

    Walać się musi w błocie ziemskich skażeń,
    Aż ją znów przyszłość podniesie zwycięska
    I w krwi umyje anioł przeobrażeń.

    Choć się więc skruszy pierś niejedna męska,
    Kamienowana u świątyni progu,
    Choć grasująca czarnych odstępstw klęska

    Szerzyć się będzie w smutnym epilogu:
    Nie przekupiony przetrwa prawdy świadek,
    Co boleść nasze odda w ręce Bogu.

    Ileż to ciemnych ciągnie się zagadek
    Przy tym krzyżowym ludzkości pochodzie,
    Gdzie wciąż się nowy powtarza upadek,

    Co spycha w przepaść jasne duchów łodzie!
    Ileż to razy ginące plemiona
    Chciały powstrzymać słońce na zachodzie,

    By przyszłość w swoje uchwycić ramiona,
    Sądząc, że one kończą dzień pokuty,
    A jutro błyśnie jutrznia nieskażona!

    Próżne złudzenia! Bo ich ślad zatruty
    Zostaje w spadku przyszłym pokoleniom:
    Ideał starców łamie się zepsuty,

    A młódź urąga okrwawionym cieniom;
    I gdy ma nowe gonitwy poczynać,
    Kłamstwo zadaje przeszłości natchnieniom.

    Więc znowu trzeba boleć i przeklinać,
    Trzeba ukochać jaką nową marę,
    I nowe tęcze na niebie rozpinać,

    Wątpić i wierzyć, i znów tracić wiarę.
    A po pielgrzymce męczącej i długiej
    Minotaurowi znów złożyć ofiarę.

    Ha! gdyby znalazł się Tezeusz drugi,
    Co by odszukał labiryntu wątek
    I spłacił za nas zaciągnięte długi,

    I dał nam w ręce rapsodu początek
    Możeby jeszcze było stworzyć z czego
    Dziwną krainę marzeń i pamiątek!...

    Lecz tak - co robić?... Życzę snu dobrego
    I tej odwagi, co zdrajcom przystoi...
    A sam do grobu wracam splamionego

    Jak upiór w dawno zardzewiałej zbroi,
    Któremu serce trza odjąć i głowę,
    Aby nie straszył tłuszczy, co się boi.
     

Regulamin | Kontakt | Polityka Cookies

.:: Copyright © 2009-2017 ekarteczka All Rights Reserved. Powered ekarteczka.pl ::.N
23.22.61.134 -> czas generowania strony: 0.0282108783722 sek.
[Polecamy] Kartki | Kartki Walentynkowe

statystyka